12.08.2017

Tradycją w Krzeszowie jest by - w przeddzień Wielkiego Opustu Krzeszowskiego - wierni odprawili nabożeństwo Drogi Krzyżowej pielgrzymując drogą Kalwarii Krzeszowskiej. Sam czyn do najłatwiejszych nie należy – modlitewne przejście 33. Stacji zajmuje bowiem ponad cztery godziny.

Mimo spodziewanych trudów pielgrzymowania, do Krzeszowa i w tym roku przybyli pątnicy, którzy czuli potrzebę ofiarowania siebie i swoich spraw Chrystusowi oraz Matce Bożej Łaskawej. Grupa kilkudziesięciu pielgrzymów wyruszyła w Sobotę (12 sierpnia) o godzinie 1000 z Krzeszowskiej Bazyliki Mniejszej pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.  Drogę Krzyżową szlakiem Kalwarii Krzeszowskiej prowadził Kustosz Sanktuarium Ks. Prałat Marian Kopko. Uczestnicy, w ramach procesji pątniczej, mieli możliwość nawiedzić kaplicę betlejemską, czy „Dom Piłata”, które na co dzień są niedostępne dla turystów. Cała droga przemijała w atmosferze modlitwy. Pątnikom w rozważaniu męki i śmierci Chrystusa pomagały rozważania autorstwa Ks. Dr. Piotra Kota rektora Wyższego Seminarium Duchownego z Legnicy, spisane specjalnie dla Kalwarii Krzeszowskiej.

Wśród pątników można było zaobserwować mieszkańców Krzeszowa, ale nie brakowało również wielu osób, które na takie pielgrzymowanie zdecydowały się pierwszy raz.

- Dlaczego dzisiaj poszłam? Dlatego, że miałam taką potrzebę. Nie za bardzo i nie za często chodzę na Drogi Krzyżowe, więc myślałam, że ta będzie poświęcona przede wszystkim mojej mamie, która teraz bardzo choruje, a ja dobrze jej życzę – mówi nam mieszkanka Krzeszowa.

Gdy pytaliśmy o przeżycia najczęściej słyszeliśmy odpowiedzi podobne do tych, co udzielili nam pielgrzymi z Bolesławca, którzy szli z intencją o dar wiary dla syna: „Wspaniałe, wspaniałe rozważania, po tym lesie, po tych ścieżkach”.      

Dla niektórych, tak jak dla parafianki z Komarna z kościoła pw. Św. Piotra i Pawła, odpustowe przejście Kalwarią Krzeszowską było okazją do zrealizowania planu przejścia po raz pierwszy tym niezwykłym szlakiem pątniczym.

Oprócz nich do Krzeszowa wierni przybyli z Czarnego Boru, Miszkowice czy Jeleniej Góry.  Wszyscy po zakończonej Drodze Krzyżowej, chętnie wypowiadali dzielili się doznaniami oraz z uśmiechami ruszali w drogę powrotną do swoich domów, niektórzy nawet na rowerach …