MSZE  ŚWIĘTE

 

niedziele i święta

7:30, 10:00, 12:00, 17:00

w tygodniu
7:00 12:00 18:00 (1V-31X) 
7:00, 17:00 (1XI-30IV)

Licznik odwiedzin

DzisiajDzisiaj1556
WczorajWczoraj3011
WszystkieWszystkie3930199

Dla Krwiodawców

Partnerzy Sanktuarium

Fundacja KGHM

 Powrót do strony głównej

 Znalezione obrazy dla zapytania psb mrówka logo

Podobny obraz

Bazylikę rozświetla

...tuż przed świętami Bożego Narodzenia prezentujemy artykuł o XVIII wiecznej pasterce cysterskiej...może kiedyś uda się do tego wrócić... 

Święta noc roku Pańskiego 1738 była zimna, lecz niezwykle piękna. Miliardy gwiazd rozświetliły się na firmamencie czarnego nieba, otaczając jasny księżyc. Ciemności ogarnęły zabudowania krzeszowskiego opactwa, przesiąknięte milczeniem synów św. Bernarda- ciszą nakazaną im przez regułę. W oknach klasztoru płonęło światło świec. W poszczególnych celach modlili się zarówno młodzi klerycy i nowicjusze, jaki i starcy, których skronie zdobił siwy wieniec włosów. Poruszali wargami, lecz ich usta nie wydawały żadnego dźwięku.

   Nadszedł czas, aby założyć czarną, ciepłą kukullę na habit z owczej wełny, a głowę ukryć w mrokach głębokiego kaptura. Na niego powoli opadał z nieba puch, gdy zakonnicy stąpali po całunie zimy, zmierzając ku brackiej świątyni św. Józefa. Przed jej fasadą stały dwie grupy klasztornych studentów. Zmarznięci, naciągali na uszy futrzane czapki. Obok ich opiekuna pojawił się lekko ospały cysters. Miał ze sobą niewielkie, przenośne organy. Instrument przed siedemdziesięcioma laty sprowadził opat Bernard Rosa, aby uświetniał swym dźwiękiem pobożne procesje. Gdy mnich rozpoczął uderzać w klawisze, stłoczone powietrze roztańczyło się wewnątrz niewielkich wieżyczek z cyny i ołowiu. Stary pozytyw, wygrzebany na poddaszu, wydał z siebie tą samą melodię, którą Dzieciątko usłyszało przed wiekami, gdy stajenkę otoczyła świetlista orkiestra z alabastrowymi skrzydłami.

  Gdy minęli wieczernik, gwałtownie tchnienie południowego wiatru uniosło świeże płatki śniegu. Lecz tej cichej nocy lodowaty podmuch nie przeszywał wątłych ciał nowicjuszy i śpiewających chłopczyków o obliczach cherubów. W tą świętą noc podsycał on w ich sercach wątły płomień, który zmienił się w radosną, śląską pieśń: Transeamus usque Bethlehem, et videamus hoc verbum quod factum est! Dziecięce głosiki połączyły się z tenorem i basem wypływającym z płuc mnichów. Opat Benedykt Seidel, przyodziany w wspaniałą kapę, ornat, dalmatykę i tunikę, wyszywane złotymi i srebrnymi nićmi, przyłączył się do śpiewu: Mariam et Joseph et Infantem positum in praesepio. Wraz z orszakiem białych mnichów do leśnej kaplicy podążali mieszkańcy okolicznych wsi i miasteczek. Wzdłuż żwawego potoku Cedron szły obok siebie starowinki z książeczką do modlitwy w jednej dłoni, a różańcem w drugiej. Jak kolejne paciorki połączone lnianym sznureczkiem, włączali się od śpiewu mężczyźni w sile wieku, o głosie donośnym jak największy dzwon opactwa- Emanuel. Śliczna dziewczyna o kasztanowych włosach, której mróz sparaliżował policzki układając usta w tajemniczy uśmiech, dokończyła: et in terra pax hominibus bonae voluntatis.  

  Wszystkich prowadziła jaśniejąca gwiazda, która zatrzymawszy się nad betlejemską kaplicą, przyglądała się swojemu odbiciu w tafli stawu. Lecz to mnogie światło bijące od świec trzymanych przez pątników rozświetliło niewielką polanę. Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką. Kolejne wersety proroka Izajasza kantor zaintonował rozpoczynając Mszę św.: Albowiem Dziecię się nam narodziło. Niewielkie dzwony na sygnaturce betlejemskiej kaplicy umilkły, gdy opat zbliżył się do żłóbka, w którym pośród blasku świec leżało Dzieciątko. Księża, ubrani w odświętne, złote ornaty, zgromadzili się przy ołtarzu. Uroczysty śpiew Chwała na wysokości Bogu wypełniał pomieszczenie, gwałtownie zabrzmiały dzwonki, którym wtórowały piszczałki niewielkich organów. Subdiakon w śnieżnobiałej tunice otworzył księgę, zerkając jeszcze na żłóbek, wypowiadał słowa, które św. Paweł skierował do swojego ucznia Tytusa: Ukazała się łaska Boga, która niesie zbawienie wszystkim ludziom. W kaplicy nastała błoga cisza. Diakon, trzymając w zmarzniętych dłoniach Ewangeliarz, rozpoczął śpiewać: W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym państwie. Kolejne wersety spisane przez św. Łukasza unosiły się pod kolebkę sklepienia. Wymknęły się przez niedomknięte okienko na zewnętrz, rozbrzmiewając wśród ludu Bożego: W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą. Tak samo jak przed wiekami, teraz również klasztorni pasterze, rolnicy i rzemieślnicy opuścili swoje trzody i gospodarstwa, aby przywędrować do Betlejem, składając pokłon nowonarodzonemu Dzieciątku. Gdy uroczyście śpiewano Credo, zgromadzeni padli na kolana wypowiadając słowa: I za sprawą Ducha św. przyjął ciało. Jak Maryja urządziła żłóbek dla Dzieciątka, tak księża przygotowali na ołtarzu wszystko na nadejście niebiańskiego Emanuela. Niebawem ołtarz stał się Jego tronem, gdy na ciche słowa opata chleb zamienił się w Ciało, a wino w Krew Zbawiciela. Wnętrze kaplicy wypełnione było wonią kadzidła.

  Zapłonęły wierzchołki świerków od światła jutrzenki, kiedy Książe Pasterzy wyszedł do swojego ludu. U stopni ołtarza spotykali się rozmodleni chłopcy i powabne dziewczęta, uśmiechnięte dzieci i siwi starcy. Padali na kolana w natchnionym zachwycie, aby Pan Wieczności w Komunii Św. wkroczył do ich serc.

  [Artykuł  jest luźnym tłumaczeniem i streszczeniem tekstu o. Nikolausa von Lutterottiego Transeamus Das Hirtenamt in der Bethlehemer Waldkapele. Co warte zaznaczenia, pieśń Transeamus usque Bethlehem, którą benedyktyn cytuje jako śpiewana trakcie procesji, można znaleźć w Internecie w wykonaniu wielu zagranicznych chórów.]

 Krystian Michalik - przewodnik krzeszowski

 

OBSŁUGA  PIELGRZYMA

 

maj - październik
9:00 - 18:00

listopad - kwiecień
9:00 - 15:00

 

+48 75 742 32 79


Trasa rozszerzona


Oferta dla szkół

Partnerzy Instytucjonalni