Krzeszowskie Sanktuarium jest zabytkiem ogromnym – zarówno jeśli chodzi o kubaturę, jak i zgromadzone dzieła sztuki. Z każdego możliwego źródła pozyskiwane są pieniądze na remont i ratowanie bezcennego dziedzictwa, aby i przyszłe pokolenia mogły zachwycać się  pomnikiem wiary przodków. Są także dzieła sztuki ukryte przed oczyma wędrujących turystów i pielgrzymów. Zakurzone i zawieszone w niedostępnych pomieszczeniach czekają na swój czas, aby przywrócić im zapomniane piękno. Tak było z obrazem ,,Koronacja św. Józefa z widokiem na uroczystość założenia bractwa św. Józefa w Krzeszowie”.

Konserwacja obrazu była możliwa dzięki dotacji Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego.

 

Obraz pierwotnie umieszczony w zakrystii kościoła p.w. św. Józefa został zabezpieczony i w tym roku poddany konserwacji. Płótno,  wykonane około 1669 r., jest autorstwa malarza klasztornego Marcina Leistritza, który w lewy, dolnym rogu obrazu pozostawił swój autoportret. Klęczy, ubrany w cysterski habit (był on członkiem krzeszowskiego konwentu), u jego stóp paleta malarska, a obok niego stoi jego rodzony brat Zygmunt. On również był krzeszowskim cystersem, obdarzonym talentem artystycznym – był rzeźbiarzem i snycerzem.

W centrum dolnej część obrazu namalowano moment założenia krzeszowskiego bractwa św. Józefa w dniu 19 marca 1669 r. Na czele tłumu stoi opat Bernard Rosa. Odziany w habit, na który ma założoną komżę. Obok niego stoi Kacper Henryk Hübner, będący pierwszym rektorem bractwa św. Józefa. Ubrany jest w czarny płaszcz z białą krezą. Czerń stroju była wówczas manifestacją bogactwa, ponieważ im była głębsza, tym trudnej do było ją uzyskać w farbiarstwie. Za nimi liczny orszak członków bractwa św. Józefa.  Widoczna jest również orkiestra klasztorna z trąbami i bębnami oraz chór trzymający w dłoniach księgi z nutami. Przy wejściu postać w białej komży trzyma okrągły baldachim (zachowany do dnia dzisiejszego).

Na drugim planie namalowano pierwszą siedzibę bractwa  - dawny kościół p.w. św. Andrzeja Apostoła. Wzniesiony został w Krzeszowie prawdopodobnie w XIV w. i służył jako świątynia parafialna. Kiedy Bernard Rosa objął funkcję opata zmienił wezwanie tej świątyni na św. Józefa, więc formalnie na obrazie widoczny jest kościół p.w. św. Józefa. Widoczne są elementy jej barokoizacji przez opata Rosę w 1666r., czyli prostokątne przeźrocza okienne (w gotyku zapewne były ostrołukowe) i attyki z wolutowymi spływami. W tym roku wzmiankowano wymianę dachu tej świątyni na miedziany (dlatego na obrazie ma on kolor czerwony) i budowę sygnaturki – niewidocznej na obrazie (zasłania ją szata Chrystusa). Pozostałością po gotyku jest oszkarpowanie budowli.

Centrum płótna zajmuje przedstawienie sceny koronacji św. Józefa przez Chrystusa. Jezus, odziany w krwistoczerwony płaszcz, nakłada na skroń swojego ziemskiego opiekuna wieniec laurowy - ,,wieniec chwały”. Jest to nawiązanie do listu św. Pawła: Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkim, którzy umiłowali pojawienie się Jego. (2 Tym 4, 7 - 8) i św. Piotra: Kiedy ukaże się książe pasterzy, otrzymacie niezniszczalną koronę chwały ( 1 P 5, 4). Św. Józef prawą rękę kieruje ku Chrystusowi, a lewą wskazuje wyraźnie na członków bractwa św. Józefa. Wymowa tego gestu jest wyraźna – św. Józef jest protektorem członków konfraterni u samego Jezusa. Podkreśla to putto, które podaje na tacy szereg przedmiotów, o szczególnie symbolicznej wymowie: wiatyk namalowany w formie kielicha i hostii jako znak Komunii św. podawanej umierającemu. Członkowie bractwa modlili się szczególnie o chwilę dobrej śmierci. Obok wiatyku są modlitewniki brackie i różańce, podkreślające potrzebę modlitwy. Głębszy wymiar mają chleb i kubek z wodą, nawiązujące do eschatologicznych słów Chrystusa: Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić (Mt 25, 35). Wysokie te utensylia są swoim wyznacznikiem najważniejszych zadań bractwa: modlitwy o dobrą śmierć, ewangelizacji i pomocy charytatywnej potrzebującym. W scenie zawarto więc wskazówki dla członków bractwa, co należy czynić, aby osiągnąć zbawienie.

Mistyczny wymiar takowego przedstawienia św. Józefa zarysował prof. Andrzej Kozieł: Oblubieniec Najświętszej Marii Panny jest ukazany jako ten, który przeszedł wszystkie stopnie miłości, zmierzając do pełnego zjednoczenia w Trójcy Stworzonej i zarazem upodobnienia siebie do Trójjedynego Boga. Stało się tak, gdyż św. Józef właściwie spożytkował otrzymane od Boga łaski, które zapewniły ojcu i opiekunowi Jezusa wolność w kroczeniu drogą wzajemnej dziewiczej miłości. Dzięki swemu udziałowi w Trójcy Stworzonej św. Józef stał się wzorem dla duszy każdego chrześcijanina, zmierzającej do upodobnienia się do zjednoczonych osób Trójcy Świętej jako celu spełnienia się każdej duszy. (A. Kozieł, Angelus Silesius, Bernhard Rosa i Michael Willmann, czyli sztuka i mistyka na Śląsku w czasach baroku, Wrocław 2006, s. 143.)

Obraz ,,Koronacja św. Józefa z widokiem na uroczystość założenia bractwa św. Józefa w Krzeszowie” można oglądać na wystawie w muzeum opactwa. Jest ona dostępna w ramach trasy rozszerzonej lub po uzgodnieniu w Obsłudze Pielgrzyma.

K.M.